EU Banner

22 sierpnia odwiedziliśmy Daniszewice w województwie łódzkim, gdzie odbyła się trzecia edycja Święta Karpia. To wydarzenie wyjątkowo dobrze pasowało do idei naszej akcji – tutaj karp nie był tylko jednym z elementów programu, ale prawdziwym bohaterem dnia.

Karp ma tutaj swoje miejsce nie tylko na festiwalowym stole. Gmina Gorzkowice posiada również własne tradycje rybackie. W pobliskich Cieszanowicach i Grobli funkcjonuje gospodarstwo rybackie prowadzące tradycyjny, trzyletni cykl chowu karpia w ziemnych stawach zasilanych wodą z Luciąży. Ryby są tam hodowane metodą przesadzania, wywodzącą się z klasycznego systemu gospodarki karpiowej. To właśnie w scenerii stawów w Grobli powstawało w tym roku telewizyjne zaproszenie do udziału w III Święcie Karpia w Daniszewicach. Karp jest więc tutaj czymś więcej niż bohaterem jednego sierpniowego popołudnia – jest elementem lokalnego krajobrazu, gospodarki i kulinarnej tradycji.

Nasze stoisko, przygotowane w ramach projektu „Sprzedaż bezpośrednia produktów krajowej akwakultury”, było już czwartym z dziewięciu zaplanowanych wyjazdów plenerowych. Tym razem trafiliśmy w miejsce, w którym nikogo nie trzeba było przekonywać, że karp może smakować dobrze nie tylko w grudniu. Organizatorzy – Koło Gospodyń Wiejskich „Złote Wianki” – od kilku lat konsekwentnie pokazują tę rybę w wielu kulinarnych odsłonach.

My również postawiliśmy przede wszystkim na smak. Przez całe wydarzenie przygotowywaliśmy smażonego karpia, częstowaliśmy także karpiem wędzonym, a degustacja kolejny raz stała się najlepszym początkiem rozmowy. Przy naszym stoisku przewinęło się wiele osób – jedni przychodzili tylko spróbować, inni zostawali na dłużej, pytając o hodowlę, pochodzenie ryb, sprzedaż bezpośrednią czy metodę przygotowania w kuchni.

Daniszewice pokazują również inną ważną zmianę – karp coraz częściej wychodzi poza schemat wigilijnego stołu. Tutejsze gospodynie przygotowują go smażonego, wędzonego i w galarecie, ale również wykorzystują jako farsz do pierogów czy podstawę zupy rybnej. Takie lokalne receptury są najlepszym dowodem, że karp może być pełnoprawnym produktem regionalnej kuchni przez cały rok.

I właśnie te rozmowy są dla nas najważniejsze. Możemy mówić o krótkim łańcuchu dostaw, krajowej akwakulturze czy świadomych wyborach konsumentów, ale dopiero bezpośrednie spotkanie z ludźmi pozwala pokazać, co naprawdę kryje się za hasłem „od stawu do konsumenta”. To możliwość poznania produktu, jego pochodzenia, a często również ludzi, którzy odpowiadają za jego produkcję.

Daniszewice stworzyły do takich rozmów znakomitą atmosferę. Wokół pachniało rybnymi potrawami, działały lokalne stoiska, odbywały się występy, warsztaty i atrakcje dla najmłodszych. Wracamy z Daniszewic z kolejnym potwierdzeniem, że promocja polskich ryb najlepiej działa wtedy, kiedy nie ogranicza się do ulotki czy hasła na banerze. Najpierw trzeba dać spróbować, potem porozmawiać, odpowiedzieć na pytania i pozwolić ludziom samodzielnie przekonać się do produktu.

Bo sprzedaż bezpośrednia zaczyna się od produktu, ale jej podstawą zawsze jest zaufanie między hodowcą a konsumentem. A takie zaufanie najlepiej buduje się właśnie przy stole i podczas bezpośredniej rozmowy.

Daniszewice – dziękujemy za spotkanie!

instagram facebook