Przez dekady sprzedaż bezpośrednia była naturalnym sposobem funkcjonowania gospodarstw rybackich. Karp trafiał do klientów z gospodarstwa, z lokalnego targowiska, często bezpośrednio od hodowcy. Ten model opierał się na relacji i zaufaniu – producent znał swój produkt, a klient wiedział, skąd on pochodzi. Z czasem rynek zaczął się centralizować, a sieci handlowe przejęły znaczną część sprzedaży. Łańcuch dostaw wydłużył się, a bezpośredni kontakt producenta z odbiorcą zaczął stopniowo zanikać.
Sytuacja zmieniła się w momencie, gdy część sieci handlowych wycofała się ze sprzedaży żywych ryb. Dla wielu gospodarstw oznaczało to konieczność szybkiego poszukiwania alternatywnych kanałów dystrybucji. Jednocześnie zmieniały się oczekiwania konsumentów. Coraz więcej osób zaczęło zwracać uwagę na pochodzenie produktu, jego świeżość, sposób hodowli i lokalność. Krótszy łańcuch dostaw zaczął być postrzegany jako wartość – gwarancja jakości, przejrzystości i większej kontroli nad tym, co trafia na stół.
Sprzedaż bezpośrednia to jednak coś więcej niż tylko skrócenie drogi produktu do klienta. To także odbudowa relacji. Możliwość rozmowy, zadania pytania, poznania historii gospodarstwa i ludzi, którzy stoją za produktem. Dla hodowcy oznacza większą niezależność i realny wpływ na sposób prezentacji swojej oferty. Dla klienta – poczucie świadomego wyboru.
Powrót sprzedaży bezpośredniej nie jest chwilowym trendem. Coraz częściej przyjmuje ona nowoczesne formy: punkty sprzedaży przy gospodarstwach, mobilne stoiska, rodzinne przetwórnie czy lokalną gastronomię. To połączenie tradycji z aktualnymi wymaganiami rynku. Właśnie dlatego w naszym projekcie tak duży nacisk kładziemy na promocję krótkich łańcuchów dostaw i pokazanie, jak sprzedaż bezpośrednia może funkcjonować dziś – zgodnie z obowiązującymi przepisami, z dbałością o jakość i z myślą o długofalowej stabilności sektora.
Bo jeśli karp ma mieć silną pozycję na rynku, musi mieć silne, lokalne fundamenty sprzedaży. A te zaczynają się w gospodarstwie.