EU Banner

Są takie miejsca, w których obecności karpia właściwie nie trzeba specjalnie tłumaczyć. Woda, stawy i ryby są po prostu częścią miejscowego krajobrazu.

W niedzielę 26 lipca 2026 roku uczestniczyliśmy w Dniu Zaklikowa – dużym plenerowym wydarzeniu zorganizowanym na stadionie LKS Sanna Zaklików. Tego dnia stadion stał się miejscem spotkania mieszkańców całej gminy i licznych gości. W programie znalazły się występy, koncerty, atrakcje rodzinne i propozycje dla najmłodszych.

My przyjechaliśmy do Zaklikowa z karpiem i opowieścią o krajowej akwakulturze. I trudno byłoby znaleźć dla niej bardziej naturalne otoczenie. Zaklików leży nad Sanną – rzeką, która od dawna wpływała na sposób gospodarowania na tych terenach. W przeszłości wykorzystywano jej wodę między innymi do napędzania młynów, a także do gospodarki związanej ze stawami. Do dzisiaj w Zaklikowie znajduje się zalew oraz mała elektrownia wodna, a wzdłuż Sanny zachowały się liczne miejsca związane z dawnym wykorzystaniem rzeki.

Woda od pokoleń była tutaj zasobem gospodarczym. Jednym z najlepszych przykładów ciągłości lokalnych tradycji rybackich jest położona niedaleko Zaklikowa Antoniówka. Hodowla ryb w tamtejszych stawach sięga XIX wieku. Obecnie funkcjonuje tam typowe gospodarstwo karpiowe o powierzchni około 100 hektarów, obejmujące kilkadziesiąt stawów różnych kategorii. Charakterystyczną cechą tego obiektu jest zasilanie znacznej części stawów wodą pochodzącą ze źródeł i wysięków.

To pokazuje, że karp w okolicach Zaklikowa nie jest produktem przywiezionym tutaj wyłącznie na potrzeby jednego wydarzenia. Jest częścią miejscowej gospodarki. Dlatego podczas Dnia Zaklikowa chcieliśmy wykorzystać przede wszystkim możliwość bezpośredniego spotkania z ludźmi.

Od początku wokół naszego stanowiska było sporo ruchu. Jedni zatrzymywali się z ciekawości posłuchać prelekcji o sprzedaży ryb na wzorcowy stoisku sprzedaży bezpośredniej, inni podchodzili po porcję przygotowywanego na miejscu karpia, a jeszcze inni chcieli porozmawiać o rybach, stawach i możliwości kupowania ich bezpośrednio w gospodarstwach.

I właśnie takie rozmowy są dla nas szczególnie wartościowe. W regionie, w którym stawy są dobrze znanym elementem krajobrazu, rozmowa wygląda często zupełnie inaczej niż w dużym mieście. Wiele osób zna gospodarstwa rybackie, wie, gdzie znajdują się stawy, zna kogoś zajmującego się rybami albo przynajmniej pamięta jesienne odłowy i sprzedaż karpia.

Nie musimy zaczynać od odpowiedzi na pytanie, czym jest gospodarstwo stawowe. Możemy rozmawiać o tym, jak sprawić, aby produkowana w nim ryba częściej trafiała bezpośrednio do konsumenta. Temu właśnie służą nasze działania. Karp przygotowywany podczas Dnia Zaklikowa miał pokazać najprostszą rzecz: że dobra ryba nie potrzebuje skomplikowanej oprawy.

Świeży produkt, odpowiednie przygotowanie i kilka minut wystarczają, żeby powstało danie, które bardzo dobrze sprawdza się również podczas letniej imprezy plenerowej.

A przecież właśnie lato jest okresem, w którym o karpiu mówi się zdecydowanie za mało. Przez lata utrwaliło się przekonanie, że jego miejsce znajduje się przede wszystkim na wigilijnym stole. Tymczasem gospodarstwa rybackie żyją zupełnie innym rytmem. Produkcja trwa przez cały sezon, ryby rosną w stawach, prowadzone są zabiegi hodowlane, kontrolowany jest poziom wody i kondycja ryb, a hodowcy przygotowują kolejne partie do sprzedaży.

Karp istnieje przez cały rok, nawet jeżeli konsument przypomina sobie o nim dopiero w grudniu. Naszym zadaniem jest tę perspektywę trochę odwrócić. Dlatego w Zaklikowie zamiast mówić wyłącznie o tradycji świątecznej, pokazywaliśmy karpia jako lokalną, krajową rybę, którą można jeść również latem. Degustacja bardzo dobrze spełniała tę rolę. Kiedy ryba trafia na talerz w lipcowe popołudnie, wśród koncertów, rodzinnych atrakcji i plenerowej atmosfery, automatycznie przestaje być kojarzona wyłącznie z jednym dniem w roku.

Obok degustacji prowadziliśmy działania informacyjne i edukacyjne. Na stoisku można było znaleźć materiały dotyczące krajowej akwakultury i sprzedaży bezpośredniej, porozmawiać o sposobach przygotowania karpia oraz dowiedzieć się więcej o drodze, jaką ryba przechodzi od stawu do konsumenta.

Sporo miejsca poświęcaliśmy właśnie sprzedaży bezpośredniej. Dla gospodarstwa rybackiego oznacza ona możliwość spotkania z klientem bez wielu pośrednich ogniw. Dla kupującego – możliwość poznania miejsca pochodzenia produktu, rozmowy z producentem i zakupu świeżej ryby możliwie blisko miejsca jej hodowli.

W regionach takich jak okolice Zaklikowa możliwości takiego modelu są szczególnie interesujące. Stawy funkcjonują tutaj od wielu pokoleń, a więc produkt znajduje się bardzo blisko potencjalnego konsumenta. Wyzwaniem pozostaje nie tyle sama produkcja ryby, ile stworzenie trwałego zwyczaju sięgania po nią częściej niż tylko raz w roku.

Nie zapomnieliśmy również o najmłodszych uczestnikach wydarzenia. Przygotowane dla dzieci materiały i aktywności pozwalały zainteresować tematyką ryb także tych, dla których informacje o produkcji czy sprzedaży bezpośredniej są jeszcze zbyt poważne. W tym samym czasie rodzice mogli zatrzymać się na degustację, przejrzeć materiały i spokojnie z nami porozmawiać.

Dzień Zaklikowa pokazał jeszcze jedną ważną rzecz. Promocja krajowej akwakultury bardzo dobrze sprawdza się podczas lokalnych wydarzeń organizowanych dla całych społeczności. Nie trzeba tworzyć osobnego wydarzenia poświęconego wyłącznie rybom. Czasem znacznie skuteczniejsze jest pojawienie się z karpiem tam, gdzie ludzie i tak przychodzą spędzić niedzielne popołudnie z rodziną.
Wtedy kontakt z produktem następuje naturalnie. Ktoś przychodzi na koncert, zatrzymuje się przy stoisku, próbuje kawałka ryby, zaczyna rozmowę i być może po raz pierwszy dowiaduje się, że świeżego karpia może kupić bezpośrednio w gospodarstwie znajdującym się niedaleko jego domu. I właśnie takich małych zmian w świadomości konsumentów poszukujemy.

Dziękujemy wszystkim mieszkańcom Zaklikowa i gościom Dnia Zaklikowa, którzy odwiedzili nasze stoisko, spróbowali przygotowanego karpia, zabrali materiały i – przede wszystkim – znaleźli chwilę na rozmowę.

Dziękujemy również organizatorom za możliwość uczestniczenia w wydarzeniu, które zgromadziło w jednym miejscu mieszkańców całej okolicy.
Sanna, zalew, stawy i gospodarstwa rybackie przypominają, że tutaj historia karpia nie zaczyna się na sklepowej ladzie. Zaczyna się dużo wcześniej – nad wodą.

instagram facebook